Mój Puls

P1010248

W drodze na górski szczyt czujemy jak w skroniach pulsuje nam krew… kiedy mam szczęście zdarza się, że czuję jak pulsują opuszki moich palców… To chwile, takie jak ta, w których wiem, że „coś” prawdziwego we mnie chce się wyrazić, ujrzeć światło dzienne i wyjść na spotkanie ze światem. Takich momentów nie da się wykreować, można od nich tylko nie uciec. Można się przestraszyć! Jednak warto nie uciec… Pozwooolić im być. One się przydarzają… Dlatego napisałam, że jest to dla mnie pewnego rodzaju szczęście, ale zarazem wyzwanie – „lucky moment”.

Aby go nie przeoczyć – piszę.

Napiszę Wam o mnie… Mam na imię Ewa. Mój puls jest zazwyczaj wysoki, jestem również wysoce emocjonalna, żywotna i często niespokojna. Jest to jednak życiodajny niepokój, mający swe źródło w moim życiowym motcie „Mądre kobiety lubią sięgać po więcej”. Ale wiem, że trzeba pozostać czujnym, bo płonący płomień potrzebuje być strzeżony…

Blog, na którym zagościłaś/eś będzie zapisem mojej drogi na mój szczyt. Ale, ale… Owy szczyt tutaj występuje, w roli dosyć przewrotnej.  Ten szczyt bowiem to dobrej jakości życie samo w sobie. Życie przepełnione moją wewnętrzną zgodą, na to co ja wybieram oraz na to co mi się przydarza i jak ja na to reaguję. Życie pełne autentycznej mnie, życie pełne zakrętów, znaków zapytania, bólu, szczęścia, radości, pełne mojej pasji, rozczarowań oraz częstej satysfakcji, ale przede wszystkim pełne miłości i spełnienia. To spełnienie to moje codzienne płaskowyże, na których mogę stanąć, wziąć głęboki oddech, a właściwie pozwolić by on do mnie przyszedł, rozejrzeć się dookoła siebie, zamknąć oczy, szeroko uśmiechnąć, a w końcu popłakać się ze szczęścia i ze spełnienia… W takich chwilach puls rozgrzewa moje ciało tak, że wyraźnie mogę poczuć zapach wczorajszych perfum na moim ciepłym nadgarstku…

Pragnę pisać tutaj o tym jak dbać o swoje życie, jak troszczyć się o siebie, aby takie chwile spełnienia gościły u nas i jak uważnie ich doświadczać. Jak w wymagającej energii drodze na szczyt łapać służący nam balans, wytchnienie, oddech. Jak połączyć porywy i uniesienia z kojącym nas spokojem, a tytaniczną pracę z relaksem. Jak witać sukces z otwartymi ramionami, za to porażki traktować jedynie jako lekcje-wskazówki.

Jeśli jesteś pełną pasji do życia kobietą (lub meżczyzną) to wierzę, że potrzebujesz dbać o obie te sfery.

Ja potrzebuję.

Jestem szczęśliwa, że postanowiłam podzielić się właśnie z Tobą tym co czuję i co myślę.

Będzie to blog o emocjach, kobiecości, sile wewnętrznej, pasji, jakości życia, byciu sobą, równowadze. O potrzebie doświadczania szeroko rozumianego piękna… O tym co ma sens… O miłości… O chceniu więcej…

Być może będziemy dla siebie wzajemną inspiracją…

Ewa Polak

Reklamy